czwartek, 19 grudnia 2013

Zwolnij i uśmiechnij się...


Witam Was serdecznie.
Długo mnie nie było, ale tylko na moim blogu.
Obserwowałam, w miarę możliwości, Wasze blogi. Nazbierałam całe mnóstwo inspiracji na świąteczne dekoracje i nie mam czasu ich zrobić. Pobawiłam się troszkę sznurkiem, troszkę masą solną, ale nie mogę dokończyć.
W październiku miałam dużo pomysłów na podzielenie się z Wami moją rzeczywistością. Chciałam się pochwalić 5. rocznicą ślubu, która minęła 11 października, ale niestety spędziłam ją na izbie przyjęć z babcią, która dostała udaru. Całe szczęście to były początkowe zmiany i dzisiaj już jest ok. Jednak przez pierwszy miesiąc byłam w ciągłym "zalataniu", bo do tego alergia chłopców ukazała się w całym wymiarze. Dlatego mnie tutaj nie było. Czas wolny był dla mnie pojęciem abstrakcyjnym. Teraz zwalniamy. To jest moje życzenie: chciałabym Wam życzyć stopniowego zwalniania obrotów abyście mogły się cieszyć świętami jak dzieci :)

Ściskam, bo dzisiaj bardzo zimno...
Kasia

sobota, 28 września 2013

Zapytajka...

Moje Kochane.
Od dwóch tygodni walczymy z katarem, gorączką, teraz z kaszlem.
Pani doktor stwierdziła, że osłuchowo chłopcy są czyści jak łza.Czwartek wydawał się już końcem kataru i gorączkowania. Tymczasem dzisiaj w nocy kaszel i katar zaatakowały ponownie. Walka trwa nadal.
W związku z tym mam do Was pytanie:
 czy korzystacie z nawilżaczy powietrza?
Jakich używacie? Na co zwracać uwagę przy ich zakupie?

 Nie mam o tym pojęcia, a dostaliśmy zalecenie zakupu takiego nawilżacza. 
Z góry dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam,
Kasia



czwartek, 26 września 2013

Dom, w którym pachnie chlebem...

To było moje marzenie.
Przytulny dom pachnący chlebem.
I udało się.
Od czasu do czasu, a szczególnie jesienią i zimą piekę chleb. 
To doskonały sposób na cudowny poranek. Szczególnie ten wolny od pracy, przedszkola, prania, prasowania itd.

Do tego chlebka idealnie pasuje koktajl z malin. 
Mhmm. Już nie mogę się doczekać niedzieli. 




A tymczasem życzę Wam owocnego dnia obfitującego w spełnione marzenia :)
Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 23 września 2013

Śliwkowy zawrót głowy...

Hej.
Weekend minął jak z bicza trzasnął. 
Siedziałam głównie w kuchni.
Jesień przyniosła mi śliwki.
No to dżem. Taki był plan.
Oczywiście u nas planowanie nie ma racji bytu. 
Śliweczki wyglądały tak kusząco, że nie mogłam się oprzeć i wróciłam do wypieków.




Tak zaczęliśmy miniony weekend. A później się rozkręciłam...:)
Jesień to dla mnie rozpoczęcie nowego sezonu z piekarnikiem w tle. 
Uwielbiam to.
Niedługo pochwalę się jakie wypieki królują u nas jesienną i zimową porą.
Pozdrawiam serdecznie,

wtorek, 17 września 2013

Strychomaniaczka myszkuje...

Strychomaniaczka odwiedziła sklepik stworzony dla chomikujących zbieraczy.
Takich jak ja :)
I przepadłam.
Czas otworzyć słoiczek z oszczędnościami.
Tylko gdzie ja te cudne skarby pomieszczę? :)
Zapraszam do myszkowania po szufladach przydasiowo.pl.
Z okazji otwarcia sklepiku jest też candy z super cukierasami.






Pozdrawiam,
 

poniedziałek, 16 września 2013

Jesienne zakupy...

 To moja jesienna inspiracja z salonu Eurofiran na wrocławskich Bielanach.
 Lubię fiolet (wrzos?). 
Jesienna pora kojarzy mi się właśnie z tym kolorem.
W salonie upatrzyłam kwiaty i poduszki.





Powoli kończę porządki.
Dekoracje letnie zastępuję jesiennymi.
Lubię jesień.
Napędza mnie do działania.
Może to konsekwencja tego, że urodziłam się pewnego listopadowego ranka?
W głowie mam już pełno pomysłów na zimowe dekoracje.
Powoli zaczynam zakochiwać się w naszym domu.
Do tej pory z moją miłością do niego było różnie.
Typowa ze mnie skorpionica :) (ale o tym później)

Uściski w ten deszczowy dzień śle Kasia :)


 

niedziela, 15 września 2013

Zachwycona...

Czy ktoś zna sposoby na podniesienie poziomu energii?
Bo moja jest na wyczerpaniu.
Dlatego dzisiaj tylko kilka fotek z salonu "Eurofiran" na wrocławskich Bielanach. Te kilka dekoracji wpadło mi w oko i cały czas o nich myślę.




Cudne, prawda. A weszłam z zamiarem zakupu narzuty :)
I jak zwykle nie mogłam się zdecydować.
Inspiracji jest całe mnóstwo. Dama z pierwszego zdjęcia i Aniołki to mój typ.
Chłopcy zachwycili się zebrami.
A dekoracje okienne - bajka :)
Zachwyciłam się.
Kupiłam poduszki i kwiaty.
Pokażę je niedługo jak już przestawię się na dekoracje jesienne.
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli
Kasia :)

czwartek, 12 września 2013

Jestem...wracam...

Jestem....
Ostatnie tygodnie były szybkie. Za szybkie.
Jak każda mama przeżyłam początek roku.
Starszak poszedł do przedszkola.
Nie wiem kto bardziej przeżywał, my czy On? :)
Na szczęście wszystko poszło gładko.
Mały zachwycił się przedszkolem.
Mój Szkrab rośnie. A tak niedawno był Kruszynką, której nie chciałam nikomu oddać.
O przedszkolu myślałam w perspektywie dużo dłuższej. Nie wzięłam pod uwagę, że on sam zażyczy sobie kontaktu z innymi dziećmi :)
W domu został Maluch - Urwis.

Cała logistyka przedszkolnego przedsięwzięcia zajęła mi resztę czasu, którą jeszcze dysponowałam. Teraz będę nadrabiać. Blogowe zaległości również.


Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda to bardzo się cieszę.
Pochwalę się wyprawą do mojego kochanego Wrocławia.
Wypad był jednodniowy. Oczywiście - spontaniczny. 
I w sumie wpadliśmy jedynie na Bielany.
Oczywiście do Ikei, ale nie tylko.
Na Bielanach jest też "najpiękniejszy salon we Wrocławiu" :)
Wiecie o jakim salonie mówię?
Ja tam  upatrzyłam kilka rzeczy i znów przytachałam do domu :)



Zachwyciłam się tymi dekoracjami.
Pozdrawiam serdecznie,
 

piątek, 23 sierpnia 2013

Galeria...

Dzisiaj szybciutko. Galeria. Z tego co akurat było pod ręką. Na prace moich małych Artystów.
Wykonana dosłownie w 5 minut.
Pojawiły się na niej najnowsze prace.
Uprzedzam pytania: nie są na sprzedaż :) dla mnie są bezcenne.
Kolorowy obraz przedstawia pająka. Tak była w każdym razie koncepcja Artysty :)
Młodszy bywalec pracowni stworzył żółte Coś. Z powodu tego, że jest jeszcze małomówny (co niebawem się zmieni - już obserwujemy pierwsze próby tworzenia własnego słownika) obraz nie otrzymał nazwy.
Ja tam widzę smoka, mój M. dzika. A Wy?


 Pozdrawiam,



poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Panie Sowa, czy mogę...?

Hello.
Dzisiaj taki troszkę refleksyjny post. Bo kiedyś ten dzień musiał nadejść. Nie myśleliśmy, że to tak szybki, ale...no cóż trzeba z tym żyć.
Otóż skończyło się, finito. Nasz starszy syn znalazł sobie inny autorytet. To on podejmuje decyzje, on udziela rad. Łza się w oku kręci, ale trzeba mężnie to przejść.

Starszak większość decyzji podejmuje obecnie po naradzie z Panem Sową. 
Pan Sowa pilnuje wejścia do sypialni.
Starszak konsultuje z nim ważniejsze sprawy zaczynając naradę od...
Panie Sowa, czy mogę...?
1. wejść
2. wyjść
3. pobawić się
4. zjeść
itp. itd.
Pan Sowa rządzi :)

I pomyśleć, że powstał raptem dwa tygodnie temu :)

Pozdrawiam,

piątek, 16 sierpnia 2013

Brak planów to też plan?

Hej.
Długi weekend w pełni, ale nie u nas.
Każdego roku obiecujemy sobie, że długie weekendy będziemy planować i jak zwykle nic z tego nie wyszło. Zauważyliśmy jeden wspólny mianownik naszych planów. Gdy tylko zaplanujemy dokładnie choćby jeden dzień, to wszystko się sypie zaraz po przebudzeniu. Moja mama zawsze przestrzegała mnie przed planowaniem. Tymczasem ja czułam się bezpiecznie kiedy miałam wszystko zaplanowane. 

Przy dzieciach się tak nie da. Oczywiście jest rozkład dnia i każda zmiana powoduje pewne, hmm, niedogodności. Jednak zaplanowanie czegokolwiek, ze stwierdzeniem, że jutro na pewno będziemy robić to a tamto, nie mają racji bytu. Czworo ludzi to jest już mały tłum i każdy po przebudzeniu inaczej się czuje i ma inne plany. Na ogół, w dzień wolny, totalny spontan przynosi nam więcej satysfakcji, ale i dużo zmęczenia. Ba, takie dni są najlepsze.

Wczoraj dzień się dziwnie układał. Mój M. zaprosił do nas gości, ale w końcu oni rozmyślili się z odwiedzin.
Wskoczyliśmy w samochód, pojechaliśmy na lody do cukierni oddalonej kilkadziesiąt kilometrów od naszego domu. Taka niespodziewana wycieczka krajoznawcza dla chłopaków. Potem spacerek bez wyraźnego celu. Wycieczka do lasu, aż w końcu wpadliśmy na kawę do dawno niewidzianej rodzinki. Przegadaliśmy kilka godzin, dosłownie o wszystkim. Nazbierało nam się tego. Uśmialiśmy się i odprężyliśmy na maksa. Dzieciaki zadowolone, wymęczone. Mało tego, oni padli wieczorem jak kawki. A to przy ich niespożytej energii jest wyczynem. Zazwyczaj muszę się z nimi nieźle nabiegać, żeby ich zmęczyć :)
(foto:Wikipedia)
 
A my wieczorem obgadaliśmy wygląd naszego ogrodu, podjęliśmy decyzje o zakupie podkaszarki i stwierdziliśmy, że do tej pory zrobiliśmy więcej niż zaplanowaliśmy :)
Co oznacza, że brak planów może być kreatywny i może przynieść wiele korzyści.
Od dziś stwierdzam: brak planów to też plan.
Pozdrawiam,

niedziela, 11 sierpnia 2013

A Morfeusza nie ma...

Hej.
W sumie powinno mi się chcieć spać.
Jeszcze kilka godzin temu mogłam się założyć, że zwyczajnie padnę.
Tymczasem wszyscy zasnęli - tylko nie ja.
Po głowie telepie się myśl: "Idź spać kobieto ! Jutro znowu pobudka między 5 a 6. Znowu cały dzień biegania, skakania, gotowania, ogarniania, wycierania, przytulania:) itd. A Ty co? Nie śpisz."
Nie wiem. Nie potrafię. Za dużo myśli. Planowanie jutrzejszego dnia, obiadu, zabaw. 
Jestem zmęczona, ale jednocześnie...teraz jest tak cichutko, żal nie skorzystać z takich chwil :)
Siedzę i się delektuję.
I czekam. Na sen.


 Uściski i dobranoc

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Nowe dekoracje z masy solnej...

Witajcie :)
Mieliśmy się pochwalić naszym sposobem na deszczowe dni.
Tyle, że nie potrafimy skończyć bo nie ma deszczu. 
No cóż...takie oto dzieła czekają na malowanie:

Pierwsza partia wg kursów, które znajdziecie tutaj 
Druga taca to ulubione zwierzątka Starszaka czyli....zgadnijcie co to ?
Masa solna to naprawdę fajna sprawa w deszczowe dni.
I są następne dekoracje do pokoju chłopców.
On mi się już śni :)
Na razie zbieram dekoracje i pojedyncze meble.
Niestety termin stworzenia całości wciąż się przesuwa.
Może w końcu się uda :)
Buziaki

środa, 31 lipca 2013

Korzystam z dzieciństwa...:)

Witam...:)
Uwielbiam tę chwilkę kiedy Maluch słodko drzemie przed popołudniowym szaleństem.
Starszak poszedł przećwiczyć babcię ( swoją prababcię !). Czytanie bajek, malowanie, śpiewanie, rozpieszczanie łakociami i bezmiar miłości - to dostają moje dzieci od babć i dziadków :)

A ja jestem mamą. Mam wpojone poczucie obowiązku za ich zdrowie, wychowanie...
A za szczęście? Staram się. Nie chcę za kilka lat płakać nad podobnym tekstem....

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.

Diane Loomans

Gdy tylko robię się za poważna, taka matkowata zamiast mamusiowata, czytam ten tekst i mi przechodzi :) A wtedy przytulam, ściskam, tańczę, maluję, lepię...korzystam z ich dzieciństwa, żeby bezkarnie się bawić ;)


W niedługim czasie pokażę co stworzyliśmy przez wczorajszy deszcz.

Czekamy jeszcze tylko na dostawę farb, bo brakło !
Na szczęście Tata jest na posterunku i obiecał, że dowiezie.
Buziak dla niego :)

Pa 




poniedziałek, 29 lipca 2013

Dzisiaj planujemy...nicnierobienie...

Tzn. nic poza to co zrobić musimy :)
No tak to niestety jest, że zupełne nic nierobienie w grę nie wchodzi.
Dzieci powietrzem żyć nie będą.
Chociaż Kubuś próbuje mnie przekonać, że się da :)
Obiad musi być - to podstawa :)
Ogarnąć dom też trzeba...
Szkoda, żebyśmy się o zabawki potykali.
Jednak nie będziemy szaleć.
Upał wykańcza.
Lista rzeczy do zrobienia musi poczekać.
Dzisiaj planujemy spokojnie przeżyć kolejne dzień tropików.
Chłopcy już są zmęczeni, więc nic nie robimy.
Zaopatrzeni w butelki z wodą, zastanawiamy się co zrobić na obiad. Może naleśniki z dżemem wiśniowym.
Oj mamy go dużo :)
Tu tylko kilku przedstawicieli, którzy tworzą dekorację mojego blatu roboczego :)

A jak chłopcy zasną...
to chyba sobie poigłuję :)


Mam jeszcze przynajmniej tydzień przymusowego urlopu...więc korzystam. A co :)

Pozdrawiam z gniazda, w którym dzisiaj nic dziać się nie będzie 



niedziela, 28 lipca 2013

Miętowo - cytrynowo czyli upalnie...

Cześć.
Upał daje nam się we znaki.
Wszystkim.
Połowa dnia, a chłopcy są już zmęczeni.
Ratujemy się jak możemy.
Na upał najlepsza jest woda.
Cytrynowo - miętowa.
Własnej roboty :)


Mhmmmm...pycha...:)
Trzymajcie się chłodno ;)
 Pa

czwartek, 25 lipca 2013

Skończone...i remont i baterie :)

Hello...:)
Malowanie pokoju nastolatki zakończone. Nie miałam w tym praktycznie żadnego udziału, ale mogę pochwalić, że wyszło przyjemnie. Dla zbuntowanej nastolatki takie połączenie kolorów jest ok. Teraz nadszedł dla niej czas układania wszystkich skarbów i dobierania nowych dekoracji. Najprawdopodobniej zdecyduje się na srebro, ale....to się jeszcze okaże :)

Podczas poszukiwań wpadłyśmy oczywiście Westwing i znalazłyśmy to


Lampy Kafti Design i pufy Emerald. Ciekawe i pasujące do wnętrza. Cena też ciekawa, więc trzeba będzie wyciągnąć świnkę-skarbonkę i zacząć zbierać. Przynajmniej jest już pomysł na prezent :)

Kilka intensywnych dni. Kursowanie między dwoma domami. Walka z wiśniami (tak, tak nazbierałam ich tyle, że mam prawie 30 słoiczków + 8 paczek w zamrażarce), codzienne obowiązki, powrót kataru u chłopców ....i wysiadłam.
Wczoraj miałam wieczór kulminacyjny czyli moje baterie sygnalizowały wyczerpanie. Na szczęście mój M. wie jak sobie z tym radzić. Okrycie kocykiem, przyłożenie głowy do poduszki, zdanie "wszystko będzie dobrze, śpij" i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Nic innego nie działa. Mogę biegać dwa tygodnie na zwiększonych obrotach, ale zwyczajnie padam i zasypiam :)

Teraz ruszam do boju.
Maluch właśnie wstał po przedpołudniowej drzemce :)
 Buziaki 

środa, 24 lipca 2013

Fiolet i zieleń i marzenia nastolatki...


Witajcie :)
Ten tydzień upływa nam pod znakiem remontowania (modernizacji ?!) pokoju mojej najmłodszej siostry.
Uwijamy się z naszymi zajęciami,a potem szybciutko jedziemy do mojego rodzinnego domu, w którym staramy się pomóc jak tylko możemy. 
Moja siostrzyczka zainspirowała się poniższym zdjęciem, a dokładniej połączeniem koloru zielonego z fioletowym. Kanapę ma niebieską więc teraz zostaje tylko dokupienie dekoracji w odpowiedniej kolorystyce. Poradźcie nam gdzie znaleźć dekoracje i akcesoria do pokoju nastolatki. M. chce żeby były w takiej o to kolorystyce. Część inspiracji znalazła tak jak to zdjęcie tutaj i tu. Jednak nadal szukamy. Tylko gdzie znaleźć dodatki w stylu pop art i modern, ale typowo do pokoju nastolatki?
 




Naturalnie IKEA też wchodzi w grę.



 Niestety najbliższy sklep jest troszkę daleko (ok. :) 170 km ), więc na razie skupiamy się na necie.

Macie jakieś typy? :)
Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi i inspiracje.
Buziaki 





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...