02/08/16

Koszyki lipcowe

 
Lipiec w Gnieździe to nie tylko wakacje dzieci i remont. To też szydełkowanie. Powstało trochę koszyków i dywaników. 



Dzierganie koszyków bardzo mnie odpręża. To naprawdę wielka frajda kiedy robisz to co lubisz. Koszyczki opanowały nie tylko nasze gniazdo, ale także gniazdka naszych bliskich, przyjaciół i znajomych. Czuję ogromną satysfakcję gdy widzę, że praca moich rąk sprawia autentyczną radość. To naprawdę mega uczucie :) 

Pozdrawiam i życzę owocnego sierpnia,
Kasia :)

Zapraszam Was codziennie na Gniazdowanie na Instagramie
Znajdziecie nas również na Facebooku



29/07/16

Pocztówki z ogrodu edycja lipcowa



Remontowe przeboje wciąż z nami.Walczymy nadal. Dziękujemy Wam za wszystkie kciuki. To daje pozytywnego kopa do działania. Niestety na razie nic nie nadaje się do pokazania :( Za to w ogrodzie...


Po nierównej walce z farbami i tynkami potrzebujemy odpoczynku. Wieczorami wychodzimy na spacery albo relaksujemy się w ogrodzie. A jest się przy czym relaksować. Zresztą zobaczcie sami lipcowe pocztówki z ogrodu :)











Miłego dnia i masy radości,
Kasia :) 

Zapraszam Was codziennie na Gniazdowanie na Instagramie
Znajdziecie nas również na Facebooku

27/07/16

Remont czyli niekończąca się historia



Miesiąc odpoczynku od bloga. A właściwie Waszego odpoczynku od nas. Tyle zafundowała nam sypialnia. A właściwie sufit w sypialni. Dokładniej rzecz ujmując, sufit na podłodze.


Pamiętacie jeszcze post o inspiracjach do pokoju chłopców. Tak, to był plan remontowy na lato. Odświeżyć pokój chłopców i wprowadzić kilka zmian w związku z rozpoczęciem przez Kubusia szkolnej przygody. Niestety. Plany swoje, życie swoje. Nasza sypialnia się zbuntowała i postanowiła zostać loftem :) I zrobiła to z takim hukiem, że o większy efekt to nawet ja bym nie zadbała :)


Oczywiście, taki problem to nie problem stwierdziliśmy. Szpachelki i pędzle w dłoń. Damy radę. Było super, aż do drugiej warstwy nowej farby. Ta nie wytrzymała podkładu z tej, która swoją młodość datowała na czasy, kiedy na półkach sklepowych był tylko ocet. Obie farby zaczęły się rozstawać i ukazały oblicze tynku pod nimi. Oczywiście zdążyłam się już pochwalić na Instagramie, że kończymy remont. Naiwna :)

Taki problem to nie problem, rzekł Pirat, i zabrał się za zdejmowanie warstw. Szybki jest w tej kwestii ;) więc poszło sprawnie i bezproblemowo. Szpachelki, pędzle w dłoń. Wilgotność genialna do malowania ścian, które przez lata wciągały wodę jak gąbka. Okazało się, że malowanie to pestka, za to z suszeniem dotrwaliśmy do końca lipca. W między czasie sprawdziliśmy też fugi w kominie. Też do remontu. I postanowiliśmy pomalować ściany w spiżarni. No cóż, pokój chłopców zaplanowany na koniec sierpnia. Może się uda :) 

Trzymajcie kciuki,
Kasia :)

01/07/16

Pokój chłopców, pomysły i inspiracje


Hej Kochani. Remontujecie coś tego lata. My zaplanowaliśmy odświeżenie pokoju chłopców. Powyżej i w sumie poniżej też przedstawiam Wam pierwsze pomysły. Takie początkowe, tworzone z chłopcami, bardziej dla zabawy niż na poważnie. Część mebli zostanie, łóżka widoczne na tych tablicach już kupiliśmy. Zostało jeszcze biurko, chociaż po ostatnim przejrzeniu katalogu z IKEI widzę pewne wahania ze strony Kubusia. Możliwe, że biurko jeszcze się zmieni. Tym bardziej, że Kubusia zachwyciło biurko, które zobaczycie w dalszej części tego posta :)

źródło
Te dwie inspiracje to zdjęcia, które zachwyciły chłopców. Teraz moja w tym głowa żeby to połączyć.

źródło



źródło

 Oczywiście cały czas myślę również o tym aby ich pokój był funkcjonalny i wspierał ich samodzielność. Mam nadzieję, że to się uda zważywszy na to, że to będzie jedynie odświeżenie pokoju.
źródło


źródło

I jak Wam się podobają nasze pomysły i inspiracje?

Uściski, Kasia :)

20/06/16

Life balance czyli od czego zacząć pracę nad równowagą życiową




Work-life balance to zarządzanie czasem, które ma doprowadzić do wyeliminowania wypalenia zawodowego. Obecnie ten rodzaj wypalenia mi nie zagraża. To nie oznacza, że zawsze jest cudownie i moja energia jest w każdym momencie na tym samym poziomie. No nie jest. Opieka nad chłopcami przeplatana opieką nad ponad 80-letnią babcią potrafi wypompować energię w ekspresowym tempie. Jak sobie z tym poradzić?

Nie będę się tu rozpisywać, ale połączenie wszystkiego tak aby każdy z domowników był zadowolony przyprawiało mnie czasami o ból głowy. Każdy domagał się coraz większej części mojej uwagi. Wiadomo chłopcy oczekują jej najwięcej, ale babcia im nie ustępuje. Mąż też próbuje się gdzieś wbić w ten rytm dnia. A mamy jeszcze dwa psy, duży dom i jeszcze większy ogród! Żeby zupełnie się nie pogubić i nie wyczerpać do końca baterii muszę codzienność organizować, o czym Wam pisałam w poprzednim poście o kwadransach (klik). Taka organizacja czasu to moje life balance. Mam ustalone priorytety i według nich ustalam resztę obowiązków. Na szczęście można je czasami połączyć. Jak to zrobić?

USTAL PRIORYTETY

U mnie są to:

1. Rodzina
2. Dom i ogród
3. Mój rozwój 


 - Rodzina jest nie do ruszenia. Wierzę, że to ile teraz włożę pracy i wysiłku przyniesie efekty w przyszłości. W każdym aspekcie życia. Potwierdzenie tej zasady widzę codziennie. Chłopcy świetnie się rozwijają, ich odporność sukcesywnie się podnosi, są radosnymi i ciekawymi świata młodymi mężczyznami. Babcia też jest w dobrej formie, codzienne rozmowy przynoszą duże efekty, jest sprawna intelektualne, ciekawa świata i ludzi. O jej sprawność fizyczną dbają głównie chłopcy ;) Zresztą babcia zawsze była w ruchu, więc teraz też staramy się żeby codziennie wychodziła z nami na podwórko. Mąż kilka lat temu odkrył pasję, której poświęcił całe zawodowe życie. Otworzył firmę i spełnia się w pracy. Moje zadanie jest bardzo proste. Jestem wsparciem i asystentką. No bo kto odłoży swoje plany na bok żeby dowieźć brakujący materiał na budowę? W tym jestem niezastąpiona :)

 - Dom i ogród potrzebują opieki i poświęcenia czasu, ale nie kosztem rodziny. Staram się sprzątać pod ich nieobecność. Zakupy podobnie. Organizuję dbanie o porządek tak aby wszyscy domownicy mieli w nim swój udział. Nauczyłam się delegować obowiązki. Jestem zwolenniczką metody małych kroków. Powoli pozbywam się wszystkich rzeczy z domu, które nie są mi potrzebne. Uczę chłopców kwadransowej metody sprzątania (klik). Sami garną się do pomocy, a to duży sukces. Poza tym, w ich rozwoju stawiam na samodzielność. Sprzątanie przestrzeni wokół to bardzo dobry sposób na wspólne spędzanie czasu i ich obserwację. Ten zaoszczędzony można przeznaczyć na rodzinną zabawę albo na swój rozwój.

 - Mój rozwój to aspekt, którego staram się nie zaniedbywać. Wciąż uczę się czegoś nowego aby mieć kontrolę nad swoimi umiejętnościami. Dzięki temu jestem przygotowana i w każdej chwili mogę wrócić do pracy zdalnej, którą jakiś czas temu ograniczyłam ze względu na rodzinę. Każdy moment życia przynosi nam nowe wyzwania. Kiedy zostałam mamą, pochłonęło mnie macierzyństwo, ale nabywałam też nowych umiejętności. Nawet podczas zwykłej zabawy potrafiłam wyciągnąć coś dla siebie o czym pisałam TUTAJ(klik).



NAUCZ SIĘ ŻONGLOWAĆ

Oczywiście w kwestii rodziny ten czas to również spotkania z moimi rodzicami, siostrami, teściami, resztą babć itd... Dom i ogród to bardzo często podłoże do nabywania nowych umiejętności. I sposób na spędzanie czasu z całą rodziną. Wiele rzeczy można robić razem. W ogrodzie podlewamy kwiaty, wyrywamy chwasty, zbieramy owoce. Chłopcy często pytają mnie o kwestie związane z ogrodnictwem. Zdarza się, że nie znam odpowiedzi, brakuje mi takiej wiedzy. Nakierowali mnie już na kilka ważnych spraw, dzięki czemu wiedziałam z czego się podszkolić. Chłopcy to moja motywacja. Dzięki nim wciąż się rozwijam bo przecież dzieci najlepiej uczą się przez obserwację :) Rodzina, dbanie o dom i ogród oraz mój rozwój. Life balance to dla mnie żonglowanie między tymi trzema aspektami, tak aby wszyscy byli zadowoleni. I wykonywanie obowiązków w taki sposób abym po wszystkim była spokojna i odprężona czyli nie miała wyrzutów sumienia, że coś zaniedbałam:)

A Wy jakie macie sposoby na zachowanie równowagi w życiu?
 Pozdrawiam i słońca życzę,
Kasia :) 



15/06/16

Kolory lata i letnie inspiracje









Witajcie Kochani. Lato za pasem. W naszym Gnieździe to będzie czas radości i śmiechu bo dzieciaki będą w domu. Odkąd jestem mamą, lato mnie cieszy, chociaż kiedyś wcale nie uważałam tej pory roku za szczególnie przyjemną. Dzisiaj buzia sama się śmieje na myśl o letnich wycieczkach, zabawach z chłopcami, obiadach pod chmurką. Obecność chłopców zawsze stawia mnie do pionu, a po ostatnich miesiącach potrzebuję takiego oddechu. 




Kolory lata to bardzo przyjemna sprawa. U nas będzie to błękit nieba, słonecznikowy żółty, czysta biel. I oczywiście juta, która już na stałe zagościła w gnieździe. Oczywiście to tylko takie szydełkowe zajawki. Natomiast jeśli chodzi o inspiracje to bardzo podobają mi się takie połączenia.

źródło

źródło

źródło

źródło
 Lato na wyciągnięcie ręki. Nawet jeśli spadnie deszcz i będziemy odpoczywać w domu to kolory lata będą nam o nim przypominać :)

Jeśli chcecie zobaczyć więcej z naszej codzienności w Gnieździe to zapraszam na Instagram (klik). Tam jesteśmy codziennie :) 

Pozdrawiam i uściski przesyłam,
Kasia :)
 

31/05/16

Kwadrans sprzątaczki czyli 3 zasady organizacji czasu




Zdarza Ci się zastanawiać czy dobrze wykorzystałaś/eś dzień? Często słyszę pytanie o to czy korzystam z organizacji czasu.  Tak, korzystam z kwadransów. Już tłumaczę o co chodzi.

Wiele dziewczyn stwierdza, że organizacja ich czasu woła o pomstę do nieba. Kiedy pytam dlaczego, odpowiadają, że czują, że czas ucieka im przez palce bo przez cały dzień nic nie robią poza pracą, sprzątaniem, gotowaniem itd. I to jest nic? Przecież cały dzień mają zapełniony obowiązkami. Zdarza się, że nie dają sobie ani chwili wytchnienia. Jedna ze znajomych przyznała, że ma dość ciągłego zastanawiania się czy produktywnie wykorzystała kolejny dzień. Też miałam ten problem. Ciągłe zastanawianie się czy mogłam zrobić coś więcej, dobijało mnie. Tymczasem do dyspozycji wcale nie mamy zbyt wiele czasu. I trzeba go sprawnie organizować. Jak to zrobić?

1. Kwadrans menedżera czyli oblicz ile czasu masz do dyspozycji

Weź kartkę i zapisz te punkty dnia, które są niezmienne i musisz je wykonać. Dopisz czas, który  na nie przeznaczasz. Jeśli pracujesz na etacie to wiesz, że dokładnie osiem godzin poświęcasz na pracę. Do tego doliczasz dojazd, dajmy na to godzinę. Masz już 9 godzin zaplanowane. Ile czasu śpisz? Wpiszmy 8 godzin, bo prowadzimy zdrowy tryb życia ;) To już 17 godzin zaplanowane. Wstajesz godzinę przed wyjazdem, bo trzeba się przygotować do pracy, zjeść śniadanie. Zostało Ci 6 godzin do dyspozycji. I to te godziny musisz zaplanować.

Przykład:
6.00 - pobudka
6.00 - 7.00 - śniadanie
7.00 - 8.00 - przygotowanie do wyjścia, rozwożenie do przedszkoli, szkół, dojazd do pracy
8.00 - 16.00 - praca
16.00 - 17.00 - powrót do domu
17.00 - 18.00 - obiad/kolacja
18.00 - 22.00 - czas do zaplanowania
22.00 - 6.00 - spanie

Czas do zaplanowania to ten między 18 a 22. Wydaje się, że to ogromna ilość czasu, ale...pomyśl o obowiązkach, które musisz w te godziny spakować. Przygotowanie obiadu na następny dzień, pomoc przy lekcjach, sprzątanie, pranie, prasowanie...itd. Okaże się, że wcale dużo nie zostaje. Natomiast po spisaniu tych punktów okaże się, że wykonujesz ogromną pracę każdego dnia. Jesteś tytanem! Mam rację?

2. Kwadrans sprzątaczki czyli 15 minut na ogarnięcie

To zasada stara jak świat. Naprawdę. Pamiętacie kwadrans studencki? Ja mam kwadrans sprzątaczki :) Każdego dnia 15 minut poświęcam jednemu pomieszczeniu. Jeśli utrzymujesz porządek to te 15 minut to dodatkowy bonus na umycie okna, sprzątnięcie rzadko używanej szafki. Ten kwadrans to też czas na odpoczynek dla głowy. Aktywność fizyczna dla napiętych mięśni. I szybkie ogarnięcie mieszkania na wypadek niespodziewanej wizyty gości :)

3. Kwadrans informatyka czyli zarządzaj światem wirtualnym

Moje dzieci mogą korzystać z komputera odpowiednio 25 i 30 minut. Po urodzinach dokładamy im 5 minut. Kiedyś Kuba zapytał, ile minut ja mam ustalone. To było trafne pytanie bo faktycznie zdarzało mi się siadać do pracy, a potem przeskakiwać ze strony na stronę. W rezultacie miałam mnóstwo tematów na posty i opowiadania, ale żadnego z nich nie pisałam. Traciłam czas. Szybko ustaliłam sobie czas na 15 minut. Według badań w ciągu doby potrafimy sprawdzać telefon nawet 150 razy. I to nie jest zerkanie czy przyszedł sms. Tu chodzi o aktywne zaglądanie na portale społecznościowe. Aktywne czyli lajkowanie, czytanie, pisanie komentarzy. To zajmuje dużo czasu. W sieci dostępne są aplikacje takie jak Rescue time (klik), które monitorują naszą wirtualną aktywność. Można się bardzo zdziwić :) Polecam ustalenie sobie czasu. Jeśli pracujesz w domu to wiesz jak trzeba być odpornym na pokusę włączenia kolejnej strony z genialnym przepisem na naturalny napój energetyczny ;) Moje 15 minut wykorzystuję w częściach, rozłożone na cały dzień. Oczywiście nie wyłączam się w trakcie rozmowy, ale jeśli nie muszę nie zaglądam dłużej niż te 15 minut. Zdziwicie się jak szybko można się ogarnąć w ten kwadrans :)

To tytułowe 3 zasady organizacji czasu. Oczywiście cały czas organizuję także dom aby więcej czasu zostało na wolny czas z dziećmi. Ostatnio testujemy całą rodziną metodę Marie Kondo dotyczącą składania ubrań. Nikomu nie jest łatwo. Najtrudniej zauważyć jak dużo robimy. Każdy z nas ma masę obowiązków, których nawet nie zauważa. Spróbuj zrobić punkt 1 z tego postu, a zauważysz jak wiele pracy wykonujesz każdego dnia. I dlatego należy Ci się odpoczynek. Chociażby te 15 minut leniwca :) 

Napiszcie jakie są Wasze zasady organizacji czasu. Jestem bardzo ciekawa. Zapisujecie sobie także czas na odpoczynek?

Uściski,
Kasia :)




20/05/16

Dekoracja w stylu Hampton w 5 minut DIY




Błękit jest kolorem tego sezonu. Dodajmy jeszcze, że to podstawowa barwa w stylu Hampton. Mamy już dwie dane do stworzenia dekoracji w stylu Hampton. I to w moim ulubionym czasie :)

15/05/16

I love Hamptons - inspiracje

I'll know I've made it when I have a room with a whole wall of shelves for all my books :):
źródło



Hamptons. To dla mnie styl ponadczasowy. Elegancki, ale bardzo przytulny. Uwielbiam go za wszystko. Za połączenie moich ulubionych kolorów. Za naturalne dekoracje. Za ogromne poduchy. I jeszcze większe biblioteczki. Za nadmorską sielankę i odpoczynek od samego patrzenia :)


źródło

źródło


Lubię oglądać amerykańskie komedie romantyczne,ponieważ tam bardzo często akcja rozgrywa się właśnie w domach z Hampton. Te wnętrza cechuje bardzo przytulna elegancja oraz dekoracje nawiązujące do stylu nadmorskiego. To tak jakby w tych domach były wieczne wakacje. Wyobrażacie sobie wypoczynek przez okrągły rok? Moje pierwsze spotkanie ze stylem Hamptons to oczywiście kultowa komedia "Lepiej późno niż później". Genialna gra głównych aktorów to był powód, dla którego obejrzałam ją pierwszy raz. Wspaniałe wnętrza i chęć zapamiętania każdego szczegółu to powód kolejnych projekcji :) Mój Mąż już wie, że zapowiedź tego filmu w ramówce, oznacza dla niego moje totalne wyłączenie. Z przerwami na śmiech, oczywiście :)

źródło
 W takim wnętrzu mogłabym pracować cały czas. Te kadry z filmu często wracają do mnie. Wystarczy, że zamknę oczy i zaczynam marzyć.
źródło

W związku z tym, że za miesiąc przywitamy lato, warto zainspirować się tym stylem. Chociaż ja osobiście jestem za tym, żeby go sobie przygarnąć na cały rok :) 

Pozdrawiam serdecznie,
Kasia :)





14/05/16

Wszystkie zmysły na pokład czyli pocztówki z ogrodu




Pachnie. Majowo. Ten miesiąc to prawdziwa uczta dla zmysłów. Kolory, zapachy i smaki są okraszone niesamowitą muzyką ptaków. Może się wydawać, że tylko zmysł dotyku został przez naturę pominięty. A to nieprawda! Zdejmijcie buty i pospacerujcie po trawie. Czyż nie jest przyjemnie miękka. Pozwólcie sobie na taki spacerek rano, to prawdziwy masaż dla stóp. 

11/05/16

Co zabrać w góry z dziećmi?





Niezbędniki podróżne to temat rzeka. Co zabrać z dziećmi kiedy wybieramy się w góry? Czekoladę. Zaskoczeni? Postaram się opisać Wam nasz niezbędnik. Może Wam się przyda na wakacyjne, górskie wojaże.

09/05/16

Spokojnie to tylko awaria czyli Gniazdo jedzie w góry




Obiecałam Wam górski spam. I przy okazji pokażemy się światu - stwierdził Pirat :) Eee, świat to raczej nie jest zainteresowany tym jak wyglądamy- rzekłam. No, ale w góry dzieci same nie pojechały i gdzieś tam na fotkach się pojawiamy. Mam nadzieję, że się nie wystraszycie ;) Zapraszam Was na wspomnienia z naszej udanej, aczkolwiek nie bezproblemowej Majówki.





Wyjechaliśmy w sobotni poranek. Zaczęło się od tego, że nawigacja odmówiła posłuszeństwa. Chociaż dzień wcześniej śmigała jak to złoto. Tym razem, zastrajkowała. No, ale taki problem to nie problem. Mapa na kolana i znów jak za starych, dobrych czasów robiłam za GPS. Momentami nawet się do siebie z Piratem uśmiechaliśmy :) Dzieci zadowolone, my uśmiechnięci, słonko świeci, trasa ustalona, mamy niezły czas, stwierdzamy. 
I po przejechaniu 60 km pękła nam linka od sprzęgła. Kilka lat temu to byłby koniec naszej podróży, ale nie tym razem. Taki problem to nie problem -mówimy do dzieci i wyskakujemy z samochodu. Patrzymy na siebie i widzę, że analiza w toku u Pirata, u mnie też system działa na najwyższych obrotach. W tym samym momencie chwytamy za telefony i wskakujemy w internety. Ten natychmiast wskazał nam numer do najbliższego mechanika. Pirat zadzwonił, przedstawił sytuację. Nie nastawiałam się na szczęśliwe rozwiązanie czyli dalszą jazdę. Wszak to była sobota i raczej ciężko znaleźć tak na szybko część do konkretnego modelu samochodu. Okazało się, że właściciel to solidna firma i natychmiast zgodził się pomóc. Zaraz po naszym telefonie zamówił stosowną część. Na miejscu zostaliśmy przyjęci bardzo profesjonalnie. Przy okazji zwiedziliśmy miejscowość i pobawiliśmy się na pobliskim placu zabaw, o którym poinformowała nas właścicielka. I uwierzycie, że po dwóch godzinach byliśmy w drodze. Przez te dwie godziny czuliśmy się jak na postoju u znajomych. Jeśli samochód odmówi jazdy w okolicy Częstochowy to polecamy  POL-CARS (klik). I jednocześnie bardzo im dziękujemy za uratowanie wyjazdu Majówkowego :)  



Po co zabierać dzieci w góry? - zapytała mnie kiedyś znajoma. Zmęczą się, wynudzą, będą jęczały, że chcą do domu. Nie znam takiego dziecka. Naprawdę. Wszystkie, które do tej pory poznałam bardzo lubią górskie wycieczki. Nasze dzieci nie są wyjątkiem. Uwielbiają góry, ale największą frajdę sprawia im to, że spędzają czas z nami. To jeszcze ten wiek kiedy same się do nas garną :) Korzystamy więc jak tylko możemy, bo za kilka lat zamienią nas na kolegów ;) Tym razem wybraliśmy się do Doliny Kościeliska. 



Naszym przewodnikiem został Gabryś. Naprawdę dużo się dowiedziałam, szczególnie o wilkach i niedźwiedziach zamieszkujących Tatry i porywających niegrzeczne mamy :) Moje dziecię uspokoiło mnie, że nie grozi mi taki los. "Bo przecież grzeczna jesteś" - stwierdził mały przewodnik. Uff, kamień z serca.




Kuba jak przystało na sześciolatka, nie odstępował taty nawet na krok. O czym rozmawiali, nie wiem. Bardzo mnie jednak cieszy to, że mają wspólne tematy. Nasz Starszak wchodzi w następny etap rozwoju i teraz będzie obserwował głównie tatę. To takie szkolenie z tego jak być mężczyzną. Drodzy Tatusiowe, nie przegapcie tego momentu.


Nasze dzieciaki to prawdziwi odkrywcy. Wszystkiego musieli dotknąć, powąchać, szukali śladów zwierząt. Takie wycieczki to genialna sprawa. Dzieciaki nie tylko uczą się przyrody, ale również zasad w niej panujących. Wyciszają się, ale i nabierają pewności siebie. My, jako rodzice dowiadujemy się nowych rzeczy o ich charakterach. To co nas zaskoczyło tym razem to fakt, że pomimo widocznego zmęczenia, chłopcy nie chcieli wracać ze szlaku. Parli do schroniska jak małe tarany. Do tej pory tylko spacerowali po górach. Tym razem pokazali nam, że połknęli bakcyla.







W schronisku na Hali Ornak nagrodą okazał się widok na góry i ogromna porcja pysznej szarlotki.


Po wycieczce, pozytywnie zmęczeni trafiliśmy na obiad do Gospody Harnaś. Pyszna dziczyzna i polędwica wynagrodziły nam zawrotne ceny. Gabryś zasnął zaraz po obiedzie. Kuba był tak nabuzowany energią, że zasypywał nas pytaniami i musieliśmy schować przed nim przewodnik bo miał ochotę na jeszcze jedną wycieczkę.



W końcu dostał telefon i zaczął robić zdjęcia. Energia miała ujście, my mamy w końcu wspólną fotkę. Kuba znalazł kolejne zainteresowanie :)


Mieszkaliśmy na Kierpcówce, więc widok z balkonu mieliśmy cudowny.



 
Miejsce, w którym się zatrzymaliśmy bardzo nam odpowiadało. Cisza, spokój. Odpoczywaliśmy, chłopcy mieli dużo miejsca na zabawę. Apartament był świetnie przygotowany na nasz przyjazd. Bardzo dobrze wyposażony, przytulny, czysty. Pani rezydent bardzo miła i uczynna. Więcej zdjęć apartamentu FOKUS znajdziecie na stronie właściciela (klik). Polecamy,my z pewnością do niego wrócimy. 



 Tatry żegnały nas mgliście, ale słonecznie. Powrót przebiegał bez żadnych problemów. Odpoczęliśmy tak bardzo, że w środę mieliśmy problem z wdrożeniem się w obowiązki :) Na szczęście akumulatory doładowaliśmy na tyle, że energia nas rozpiera. I już planujemy kolejny wyjazd. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.

                                Miłego tygodnia Wam życzę,
                                               Kasia :)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...