23/07/13

Dziś jest ten dzień...

Hej Kobietki :)
Dziś jest znów ten dzień.
Ten kiedy mam więcej zaplanowane niż mieć powinnam.
Czuję...ba...ja to wiem, że nie zdążę.
I pomimo obietnic, że w dni powszednie słodyczy się nie tykam, już zasada została złamana. Stres pokonany.
I musiałam Wam to napisać, bo komu jak nie Wam. A teraz lecę. Bo nie zdążę....;)
Pa :))))

21/07/13

Przetworowo...urodzinowo...

Cześć!
Sobota już prawie za nami. Ja już żyję powoli niedzielnym rosołkiem. Sobota to taki dzień, kiedy mam dużo zaplanowane, ale na ogół połowę muszę przełożyć na później. Obowiązkowo sprzątamy. Tu nie ma zmiłuj. Na szczęście moi chłopcy wyrywają się do odkurzacza (na razie), więc jest sprzątanie, jest impreza :) Zastanawialiśmy się dzisiaj, czy ściągnąć dekoracje z imprezy urodzinowej Kubusia. Stanęło na pozostawieniu balonów jeszcze przez kilka dni :)

Czasami patrzę na moje dzieci i nie mogę nadziwić jak ten czas szybko leci. Mój mały Synek skończył trzy lata. Hmm, a ja wciąż mam przed oczami tę maleńką Kruszynkę, którą przyniosła mi położna :)


Dziś już tydzień po urodzinach, a ja znów powspominałam. No cóż, przy drylowaniu wiśni miałam  czas na rozmyślanie.
No właśnie. Ten tydzień minął mi pod znakiem zrywania, mrożenia, gotowania i wekowania. Tym razem na tapecie były wiśnie. To kolejne zapasy po truskawkach :)
Część zamroziłam - ciasta i desery z mrożonymi owocami to zimowe bomby witaminowe :)
Resztę przerobiłam na dżemy. Wyszło 10 słoików. Na razie :)








 A teraz zmykam spać....
Miłych snów

14/07/13

Złoto i biel...

Witam Was serdecznie :)
Obiecałam wnętrzarski  post i jest. 
Moja najmłodsza siostra przybyła mi z odsieczą i cały ostatni tydzień spędziła u nas. To duże odciążenie, szczególnie po dwóch tygodniach choroby. Podziękowania to za mało, żeby odwdzięczyć się za pomoc przy chłopakach. Dzięki temu, że cała ich uwaga skupiona była na cioci ja mogłam poszaleć ze sprzątaniem, praniem, prasowaniem, myciem okien, koszeniem trawnika itp. :)
I w końcu zajęłam się krzesłami ogrodowymi. 


Krzesła wynalazłam oczywiście na strychu. Do kompletu zniosłam jeszcze stary taboret. Wyczulona na takie skarby, w pomieszczeniu gospodarczym moje czujne oko wynalazło jeszcze jeden taboret. 
Pstryknę więcej zdjęć jak już wszystko zostanie odmalowane i "stosownie" ozdobione :)

Pod pędzel (a właściwie w tym przypadku spray) dostała się także moja pierwsza ramka na zdjęcia i osłonka na doniczkę.

 

Kolory nijak nie pasowały do naszych brązów, beży i bieli :)
 Złota farba do dekoracji na Boże Narodzenie w końcu znalazła swoje letnie przeznaczenie :)




 Zestaw mebli ogrodowych mimo, że jeszcze nie dokończony już wczoraj miał swoją premierę. 
W komplecie z poduszkami okazał się strzałem w dziesiątkę :)
Nasz Starszak skończył wczoraj trzy latka, a więc świętowaliśmy cały dzień :)
Dzisiaj odpoczywamy :)
 Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli

09/07/13

Małymi kroczkami do zdrowia...i drugi blog :)

Witam Was w ten słoneczny dzień.
Znów wykorzystuję drzemkę Malucha, żeby tu u Was pomyszkować :)
Tak, wiem miało być wnętrzarsko. Będzie, obiecuję. Ale jeszcze nie teraz. Na razie mogę się pochwalić, żeby pokonaliśmy kryzys i powoli odzyskujemy zdrowie. HAPPY :)

Jednak tak ponad dwutygodniowa walka z infekcją zainspirowała mnie do stworzenia nowego bloga, na którym będę zapisywała swoją codzienność w walce o zdrowie moich Szkrabów. To chyba następny sposób na rozciągnięcie doby :)
Jeżeli jesteście ciekawe jak sobie radzimy to zapraszam na 

A tu pochwalę się moim bluszczem, który dostałam od kochanej cioci Jadzi. Cioteczka na moje zachwycone tym kwiatem spojrzenie zareagowała tekstem: trzymaj, ja wyhoduję sobie nowy. 
Buziale dla Cioci :) 

Zdjęcie troszkę kiepskiej jakości, ale będę Was męczyć jego zdjęciami, bo codziennie jest większy :)
W moim panieńskim pokoju miałam kilka odmian, które uwielbiałam.
Niestety studia, a potem przeprowadzka sprawiły, że zapomniałam o bluszczach. Teraz na nowo je odkrywam.
Podobnie jak zioła i paprocie. Tymi ostatnimi muszę się obsadzić z powodu wilgotności powietrza, która u nas powinna być dość duża :)

Pozdrawiam Was serdecznie.
Buziaki




05/07/13

Używacie orzechów piorących?

Dopadła nas choroba. Chłopcy walczą z kaszlem i katarem. Nie jest ciekawie. Widmo szpitala jest realne, chociaż na razie został odroczone. Jesteśmy rodziną alergików więc musimy sobie  z tym radzić. To niełatwe, zwłaszcza w starym domu, którego podłogi położone są na betonowej wylewce z lat 70-tych. Podłoga zresztą też z tych lat. Czekają nas generalne remonty, ale na razie...musimy uzbroić się w cierpliwość. Ciułanie na taki remont troszkę potrwa. Na razie staramy się stworzyć warunki, które pomogą chłopcom borykać się z każdą inwazją kurzu i pyłków. Mamy doświadczenie, które wynieśliśmy oboje z domów rodzinnych. Dziękujemy naszym Rodzicom.

A teraz z innej półki: Używacie orzechów piorących? 


Jeśli tak, to podzielcie się opiniami.

Chciałabym używać jak najmniej chemicznych środków w otoczeniu dzieci. Soda i ocet to już u nas podstawa. Teraz zastanawiam się nad orzechami. Pralka chodzi u nas min. 3 razy w tygodniu, a do trudnych plam używałam szarego mydła. Wypróbowałam też spray na plamy. Owszem spiera większość, ale rozpuszczalnik w składzie mnie przeraża.

Dziękuję za opinie i podpowiedzi. 
Obiecuję, że następnym razem będzie bardziej wnętrzarsko :)
Na razie nie mam do tego głowy.

Pozdrawiam Was z "zakichanego" Gniazda" ;)


28/06/13

Wstążeczki, sznureczki, kwiatuszki w Lemon Craft..:)

Witam Kobietki.
Nie będę oryginalna zapewne, ale zachwyciłam się pewnym miejscem, które oferuje cuda. 
Każdy kto choć raz spróbował stworzyć kartkę dla kogoś bliskiego, wie jak łatwo przepaść i zachwycić się tą formą twórczości hand made.
Własnoręcznie zrobiona kartka czy album to doskonały sposób na wyrażenie uczuć i emocji.
Uwielbiam obdarowywać moją Rodzinkę takimi pracami.
Z tego powodu mój zachwyt sklepem Lemon Craft jest chyba zrozumiały. Polecam Wam to miejsce, bo znaleźć można tutaj wstążeczki, buttony, serwetki itd. Słowem wszystko to o czym marzy każdy bawiący się klejeniem, wycinaniem, ozdabianiem....itp., itd. :)


Mało tego, te cuda możecie otrzymać dzięki zabawie, którą ogłosił LEMON Craft. Candy trwa do 11 lipca, a do wygrania jest zestaw widoczny na zdjęciu. Marzycie o takim zestawie? Bo ja tak! 

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych snów


26/06/13

Czas ucieka...

Witam Was serdecznie. 
Witam moją pierwszą obserwatorkę : Paula Art Twoje dzieła są cudne :) 
A u nas nuda. Za oknem szaro i ponuro. Siedzimy w domu. Chłopcy budują domki z klocków, ale pewnie niedługo się znudzą. Ja wzięłam się za drobne szycie, ale...
Szkoda takiego dnia. Półeczka, z poprzednich odwiedzin na blogu, stoi w garażu razem z krzesłami do ogrodu. Mebelki poczuły już papier ścierny, ale nie mam czasu nałożyć chociaż jednej warstwy farby. A czas ucieka. No właśnie..czas. 

To zegar mojego Dziadka. Został z nami, bo ma duszę. Nie potrafimy się z nim rozstać. Mój M. co tydzień celebruje nakręcanie zegara. Zwołuje nasze Pisklęta, a one z rozdziawionymi dzióbkami patrzą jak Tata otwiera zegar i go nakręca. Widok jest cudny :)



Na zegarze często wylegują się moje Aniołki. Co jakiś czas się zmieniają, bo nie lubię nudy :)

Życzę Wam miłego popołudnia. Deszczowa pogoda to też plus bo można troszkę w domku poszaleć :)
Do dzieła :)
Pozdrawiam Was cieplutko


19/06/13

Nowa strychowa zdobycz...i takie tam rozważania...

Człowieku! No przecież ,jak sam nie chcesz, to się nie ciesz, ale niech Cię tak nie peszą, ci, co się do Ciebie cieszą. Chudzi, grubi, starzy, młodzi, daj się lubić, co ci szkodzi? [Artur Andrus] 

Wpadł mi w oko ten cytat i pomyślałam, że jest odpowiedni na ten dzień.
Mam takie chwile kiedy zaczynam wątpić i marzę o tym, żeby znów być w przedszkolu.
Na szczęście szybko mi przechodzi, mam za dużo spraw na głowie, żeby zajmować się pierdołami :)

A tymczasem denerwują mnie wszyscy nałogowi narzekacze. Potrafią mi popsuć humor chociaż ciągle uczę się nie zwracać na nich uwagi.
No bo jak można tak żyć?
Jak pada to niedobrze bo nie ma słońca i nas zaleje.
Jak jest słońce to niedobrze bo nie pada i susza będzie.
Jak nie remontują drogi - niedobrze bo dziury.
Jak remontują - też niedobrze bo nie można przejechać.
O ludu !
Też czasami mam ciężki dzień i narzekanie nie jest mi obce.
Ale stan pernamentnego narzekania nie wchodzi w grę. Depresji można się nabawić. Mało tego - nałogowi narzekacze są najczęściej chorzy na wszystkie choroby świata i ogólnie świat jest przeciwko nim.
Czy u Was też można spotkać narzekaczy? 

To tyle z rozważań o zabarwieniu lekko filozoficznym.
Poniżej moja nowa strychowa zdobycz. Chodzi o półeczkę nie o durszlak :)
Nie mam pojęcia jak ją odnowić. Kuszą mnie jasne kolory, ale mój M. patrzy na to z dezaprobatą. Podpowiedzcie mi jak ją ogarnąć. Wszak początkująca jestem :) 

Przepraszam za tragiczną jakość zdjęcia. Spontanicznie złapałam telefon i pstryknęłam. Półeczka oczywiście po prababci. Zniszczona, ale chyba do uratowania (jeśli robale będą chciały opuścić mieszkanko). Na razie jestem zajęta odnawianiem krzesełek do ogrodu (oczywiście też "strychowych"). Jednak ta półeczka ciągle chodzi mi po głowie.
Jak myślicie? Co z nią zrobić?
 Pozdrawiam Was serdecznie


13/06/13

Słońce, motyle, irysy....w końcu :)

Maluch śpi, więc mam chwilkę czasu.
Nie miałam pojęcia, że słońce może działać tak mocno.
Rozpiera mnie energia, w głowie mam tysiące pomysłów, tylko jeszcze nie doszłam do tego jak rozciągnąć dobę. Spokojnie, mój M. twierdzi, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Jak znajdę sposób to z pewnością się nim z Wami podzielę :)
Tymczasem chciałabym Wam pokazać irysy vel kosaćce, które w końcu odżyły i teraz kwitną jak szalone. Cały mój ogród to głównie irysy, tym bardziej, że część w której króluje babcia to istny zagajnik tych kwiatów. U mnie też nie mogło ich zabraknąć :)
Mięta wciąż walczy o miejsce z irysami. I dobrze. Powoli mój ogród przypomina leśną polanę :)


Lilie pokazały pąki, bratki się podniosły, maciejka próbuje dojść do siebie. 



Przybyły też motyle. To nasz ogród widziany oczami Starszaka :) Napracował się Chłopczyna z malowanie i klejeniem, ale wyszło mu genialne (naturalnie wszystko co stworzą Moje Maluchy jest genialne, a jakże ;))

 

 Buziaki Moje Kochane. Biegnę korzystać ze słoneczka :)
Pa



10/06/13

Projekty dla domu...part 1 :)

Tak na szybko.
Kucharz pomalowany. 
Teraz szuka miejsca.
Starszak wciąż zmienia zdanie co do lokalizacji. 
W chwili obecnej Kucharz jest wystawiony w domowej galerii, do której zapraszani są wszyscy goście :)

Reszta projektów stworzona przez mojego Małego Artystę czeka na odpowiednią oprawę :)
Pozdrawiam serdecznie.
 Dumna mama :)

04/06/13

Na pamiątkę...z masy solnej...

 Cały czas pada. To mnie już nawet nie dołuje. Skupiam się na zagospodarowaniu czasu dzieciakom, chociaż z upływem dnia, i sił, i weny mi brakuje. Dzisiaj poszaleliśmy z masą solną. Dawno temu, kiedy jeszcze warkocze mi mama robiła, próbowałam tworzyć z masy solnej. Jednak coś mi ta masa nie wyszła, a może sposób suszenia na parapecie nie był odpowiedni - wszystko popękało. Wówczas uwierzyłam, że do prac z masą solną (plasteliną, modeliną itp.) to ja się raczej nie nadaję. Zrezygnowałam z may solnej aż do dnia dzisiejszego. 
Dzisiejsza deszczowa pogoda skłoniła mnie do rzucenia hasła: robimy Anioły. To, że mam fioła na ich punkcie to mój M. wiedział. Jednak na słowo "zrobimy" zareagował zdziwieniem. Przygarnął Malucha i dał nam wolną rękę. A my ze Starszakiem wzięliśmy się do pracy. 

W tym momencie dziękuję witchqueen z http://www.rekodzielo-art.pl/p/video-tutorial-masa-solna.html, która przeprowadziła nas przez początek. Później wkroczyła inwencja twórcza mojego małego Artysty i z Anioła zrobił się....Kucharz. Tak to jest obecnie marzenie zawodowe mojego pierworodnego. Nie strażak, nie policjant, ale właśnie kucharz :)

Przy okazji  chłopcy odbili swoje łapki. Starszak oczywiście na Kucharzu. Będzie miał fajną pamiątkę:)


Teraz czeka nas malowanie, chociaż nie mam pomysłu na dobór kolorów. Pomyślę o tym jutro, bo teraz Maluchy już śpią, a bez nich absolutnie nie mogę dokończyć :)

  A poniżej irysy z naszego ogrodu, które nie wytrzymały naporu wody. Czekałam aż zakwitną, a teraz je ścinam, bo leżą na trawniku. Szkoda...
 

Pozdrawiam Was i życzę miłego wieczorku


02/06/13

Chwila ciszy

Kończy się długi weekend. Pogoda nas jak zwykle nie rozpieszczała, ale daliśmy radę. Dzisiaj pojawiło się trochę słoneczka. Starszak się nabiegał i padł. Zresztą całe moje towarzystwo padło. Teraz słodko śpią, a ja mam chwilę ciszy i spokoju. Rzadko się taka chwila zdarza, więc nie wiem co robić. 
Poczytać książkę? Biografię Coco Chanel dostałam w tamtym roku na Dzień Matki, a dopiero teraz znalazłam dla niej czas.Czytam po troszeczku w trakcie usypiania naszego Malucha. Kusi mnie strasznie, żeby ją dokończyć.
A może zaplanować jutrzejszy dzień? 
A może...hmm...przytulić się do podusi? :) 
Już nie pamiętam kiedy, miałam wolny wieczór. Chyba połączę pierwszy pomysł z ostatnim. 




Dobranoc Kobietki i nie tylko. Zbierajcie siły przed następnym pracowitym tygodniem. 

 



Słodkich snów...



31/05/13

Czekamy...

Cały czas czekamy.
Ile jeszcze mamy czekać? 
Jesteśmy już tym zmęczeni.
Ile można się uśmiechać?
Do kropli na szybie
Do nieba bez Słońca
Ile można na nie czekać? 
Bez końca...


Ciągle pada, a nam kończą się pomysły na zabawę. Kolorowanki, rymowanki, tańce-hulańce, budowanie...wszystko już przerobiliśmy. Poza tym złapał nas katar. Tylko Tata się trzyma, bo jest "duży i silny" :) Nasz Starszak wierzy w nadprzyrodzone zdolności Taty. I dobrze, oby jak najdłużej.  Tylko w taką pogodę to nawet Superbohater ma problem z zagospodarowaniem czasu dwóm małym Urwisom. Czekamy na słońce i nie możemy się jakoś doczekać. Nasz ogród też czeka :(




Pozdrawiam i słońca Wam życzę

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...