sobota, 7 lutego 2015

Dziadek Mróz w naszym gniazdku


Moje dzieciństwo było magiczne. Wychowałam się na wsi. Do tej pory "zaciągam się" zapachem świeżo zaoranej ziemi, co nieustannie wywołuje uśmiech na twarzy mojego M. (nomen omen też ze wsi). Zimą było cudownie. Śnieg, sanki, rodzice w domu. Zima na wsi to bardzo rodzinna pora roku. Nikt się nie spieszył. Rano budziły nas odgłosy karmienia zwierząt. I Dziadek Mróz. 




Tego pana pamiętam szczególnie. Opowieść o Dziadku Mrozie i jego malowidłach, to dla obdarzonej wybujałą fantazją dziewczynki była woda na młyn. Uwielbiałam zgadywać co artysta miał na myśli. Dla niewtajemniczonych - Dziadek Mróz malował kwiaty na oknach. Tych starych, z drewnianymi ramami. Moi rodzice wymienili wszystkie okna kiedy wchodziłam w nastoletnie życie. Zapomniałam o Dziadku Mrozie. Nie pamiętałam dopóki nie wprowadziliśmy się do naszego obecnego domu. Dziadek Mróz porusza teraz wyobraźnię moich dzieci. W tym roku maluje skąpo, ale jak zawsze przepięknie :)


To właśnie wynosimy z naszego domu rodzinnego. Z naszego gniazda. Wspomnienia z dzieciństwa. Gniazdowanie to tworzenie domu, z którego nasze dzieci będą miały same magiczne wspomnienia.
Ciepły, przytulny dom to ważna sprawa. Jednak najważniejsze jest to co przekażemy naszym pociechom. Czy będą miały do czego wracać jako dorośli ludzie? 
A Wam z czym kojarzy się rodzinny dom?

Ściskam, Kasia :) 
Pamiętacie o CANDY?
Zapraszam :)

6 komentarzy:

  1. O ja również uwielbiałam te rysunki na szybach :) działały na wyobraźnię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działały, działały. To była frajda. Co to może być? Kwiatki, liście, sanki? Fajna sprawa. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. U nas mróz nie rysuje nic na szybach,bo nad morzem prawie nie ma go:)A mój dom dzieciństwa?Trudno napisać.Największym smutkiem napawało mnie,że byłam sama,zawsze sama bo jedynaczka.Ja i rodzice.Ale starali się mi poświęcić tyle czasu ile mogli.Zawsze miałam cudne drobiazgi w butach na Mikołaja,cudowną wigilię z gwiazdorem na Święta i zajączka na oknie na Wielkanoc.Były zimą kuligi,wiosną i jesienią spacery a latem wycieczki po okoliczy.LAtem zawsze wspólne wczasy a zimą zawsze jakis wypad albo w góry albo na kaszuby.Zawsze gdy byłam mała czytali mi a potem gdy sama juz pochłaniałam książki,kupowali je w takich ilościach jakie chciałam.Niestety gdy byłam nastolatką wszystko sie popsuło,rodzice przestali sie dogadywać a potem było juz tylko gorzej,choć oboje starali się dla mnie być jak najlepszymi rodzicami.Dlatego bardzo doceniam co miałam w dzieciństwie i bardzo zależało mi aby moje dzieci miały dość głośny,bałaganiarski i pełen chaosu dom ale ciepły,z super obiadem,pięknymi dekoracjami i rodzicami,którzy mają dla dzieci czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śledząc Twojego bloga widzę, że Ci się udało. Masz świetne dzieciaki. I stworzyłaś przytulny dom. Wypada tylko pogratulować, bo z pewnością z takiego domu wychodzą miłe wspomnienia. Pozdrawiam i ściskam :)

      Usuń
  3. Czyli jak zwykle załapałam się na konkurs? :)) Chryste, ja to jestem szczęściarą. :D Co ozdrowieje, to same dobre rzeczy się dzieją. ;)))
    Kasiu Kochana, czytanie Twoich postów to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marteczko, dziękuję Ci bardzo za miłe słowa. Zdrówka Ci życzę i żeby Cię te wirusy w końcu zostawiły w spokoju. Konkurs jest do jutra, więc szybciutko się zapisuj pod tym postem: http://gniazdowanie.blogspot.com/2015/01/candy-na-blue-monday.html . Pozdrawiam i ściskam :)

      Usuń

Dziękuję ślicznie za komentarz i zapraszam ponownie :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...