czwartek, 23 lipca 2015

sobota, 18 lipca 2015

Dlaczego wyrzucasz meble?





Jak to jest z wyrzucaniem mebli po poprzednich właścicielach mieszkania? Wyrzucacie czy zostawiacie i przerabiacie? Te pytania przyszły mi do głowy podczas malowania stołu(klik). Stołu po dziadkach czyli jakby nie było poprzednich właścicielach. Bardzo lubię przeglądać magazyny i blogi wnętrzarskie. Po lekturze jestem przepełniona inspiracjami, szczególnie kiedy widzę metamorfozy mebli. Jednak czasami  zastanawiałam się o co chodzi w tej nagonce na ludzi, którzy pozbywają się starych mebli. Przecież to ich prywatna sprawa. Widocznie taką mają wizję. Tymczasem, wciąż czytam o tym jak ktoś cudownie uratował mebel przed wyrzuceniem i nie może zrozumieć ludzi, którzy się ich pozbywają. 

No cóż, wystarczy troszeczkę wysiłku i można zrozumieć powody takich decyzji. Być może osoba, do której dany mebel należał, uczyniła wiele złego tym, którzy teraz w domu mieszkają. Być może ten mebel cały czas przypomina o tragedii jaka rozegrała się w danej rodzinie. Może ciągle pojawia się we wspomnieniach z dramatów, które rozgrywały się w czterech ścianach. A może zwyczajnie, właściciele nie lubią antyków, starych mebli, wolą nowoczesny wystrój wnętrz.  To, że ktoś mebel chce oddać czy sprzedać już powinno być mu policzone na plus, bo znam wiele osób, które na pytanie co zrobić z tym meblem odpowiadają, spalić, porąbać, zniszczyć. 

Przecież często wprowadzamy się do mieszkania/domu, w którym coś zostaje po dawnych właścicielach. Ot, chociażby kolor ścian. Nawet jeśli jest to najmodniejszy kolor sezonu to i tak jest zmieniany, bo to nie jest nasz kolor, bo trzeba odświeżyć ściany. Symbolicznie odcinamy mieszkanie od dawnych właścicieli, a wprowadzamy ducha naszej rodziny. Na tym polega urządzanie wnętrz. Sama mam ogrom mebli po dziadkach i pradziadkach. Gdybym wszystkie wstawiła do mieszkania, nie miałabym się jak w nim obrócić. Nie chcę ich sprzedawać, bo to pamiątka.Czasami znajduję im inną funkcję niż ta do której zostały stworzone. Czasami są tak zniszczone, że tylko pomoc stolarza mogłaby je uratować. 

Część z nich została w domu. Cała sypialnia to komplet, który kupiła babcia. Komplet  bardzo ładny ale...nie bardzo czuję się w tej sypialni jak u siebie. Trudno to wytłumaczyć, ale te meble zajmują niemal cały pokój i nie ma jak ich przestawić. Szafa jest mało pojemna. Przez pewien czas w sypialni stała szafa z innego kompletu, ale zupełnie nie pasowała do reszty. Wyglądało to po prostu źle. Nie wyniosę tych mebli, bo po ich rozkręceniu raczej nie byłoby już co skręcać. W tej chwili(chociaż bardzo mnie to korci) odnowić też się nie da, bo przez to rozkręcanie musiałabym robić to w sypialni i chyba byśmy się w tym pyle podusili. Trzymam je w pokoju, bo żal mi jest je wyrzucić czy sprzedać. Szczególnie łóżko, które jest ogromne i mieścimy się w nim całą czwórką, a od biedy to nawet jeszcze jeden Szkrab by się zmieścił ;)

Wiem też, że zrobiłabym niebywałą przykrość babci. To są jej meble, mimo tego, że dała mi je po przeprowadzce. Z drugiej strony, w salonie stoi stół i kredensik z lat 70-tych, które z pewnością jeszcze długo nam posłużą. Dostosowaliśmy je jedynie do swoich potrzeb. Patrzę za to z rozmarzeniem na meble po mojej prababci, piękne, ciężkie, ozdabiane. Niestety już praktycznie nie do uratowania, gdyż babcia po przeprowadzce wyniosła je do pomieszczeń gospodarczych      (wilgoć i szkodniki dokonały ich żywota). 

Tylko, że ja babcię rozumiem. Wiem, że chciała mieszkać po swojemu. Miała inną wizję wnętrz. Rozumiem osoby, które takich mebli chcą się pozbyć i chwała tym, którzy je ratują i zabierają do swojego domu. Ciśnie mi się pytanie na usta, dlaczego czasami jest tak mało zrozumienia dla wyborów innych osób. We wnętrzach to jest właśnie najpiękniejsze, że wchodzisz i od razu widzisz czym interesują się właściciele mieszkania. Czujesz ducha ich rodziny, bo to są wnętrza przez nich urządzone. Meble i dodatki gromadzone wg ich klucza i gustu.

Jeśli widzę komentarz na temat tego jaki to cudowny mebel i tylko idiota mógłby się go pozbyć, to mam ochotę zapytać komentatora jaką meblościankę rodziców zostawił w swoim mieszkaniu. Za kilkadziesiąt lat może się okazać, że odnowione meblościanki z lat 90-tych będą hitem tak jak teraz meble z czasów PRL-u (chociaż szczerze wątpię ;)). Tymczasem na śmietniskach zobaczysz całe góry takich meblościanek. 


Rozpisałam się trochę, ale zastanawiają mnie takie kwestie. A Wy co o tym sądzicie? Co myślicie kiedy widzicie kogoś kto sprzedaje używany mebel?


Pozdrawiam serdecznie,
Kasia :)

środa, 15 lipca 2015

Nowy stary stół w jadalni



Coś trzeba od czasu do czasu odmalować. I tak nowej szaty doczekał się stół. Możliwe, że powinniśmy go już wymienić, ale to stół przy którym spędzałam same przyjemne chwile. 
To stół Babci. Przy nim świętowaliśmy jej urodziny, spotykaliśmy się całą rodziną w święta. Przy nim jedliśmy kluski parowe z jagodowym musem. To był nasz sztandarowy punkt na wakacjach u babci. Parowe musiały być. A było nas sześcioro, do tej pory nie wiem jak babcia nas ogarniała :) Po tylu latach ten stół aż się prosił o tunning. Lekki co prawda, bo nie wiedzieliśmy ile wytrzyma.





 Miałam na to tylko kilka godzin. Najpierw papierem ściernym 120 zeszlifowałam pozostałości lakieru i plamy od gorących naczyń. Później powoli malowałam pędzlem, tak żeby spod każdej warstwy widać było strukturę drewna.  Malowałam w upalny dzień, więc pierwsza warstwa wyschła momentalnie. Druga to już była taka kropka nad i. Teraz stół ma nowy look,  "nasz" kolor i co najważniejsze żadnych plam :)




A tak prezentuje się "nowy" stary stół w całej okazałości.





To właśnie jedna z tych pasji, o której pisałam w poście o odkrywaniu pasji (klik). Co prawda zajmuje się nią tylko latem, bo zimą nie bardzo mam gdzie przy dzieciach. No, ale jak już zacznę to lecę hurtowo :) W ten sposób mamy już "nowe-stare" krzesła ogrodowe, płot, poręcz przy schodach do domu...W kolejce czeka, np. półeczka do kuchni i kilka innych rzeczy. No, ale wszystko w swoim czasie :)



Uściski,
Kasia :)










środa, 8 lipca 2015

Jak odkryć pasję?



Bardzo chciałam mieć hobby, pasję, która mnie pochłonie bez reszty. Tylko nigdy nie umiałam się zdecydować na jedną. Czytanie i pisanie były zawsze na pierwszym miejscu, ale chciałam czegoś jeszcze. Chciałam tworzyć nie tylko głową, ale i rękami :) 

piątek, 3 lipca 2015

Wakacyjna zmiana planów życiowych


Taka sytuacja podczas gotowania obiadu:

Kubuś: Mamusiu ja już nie chcę być paleontologiem.
Ja: Dlaczego?
K: Bo chyba wszystkie kości dinozaurów są już odkryte. To co ja będę odkrywał?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...