niedziela, 4 stycznia 2015

Czy chciałabyś żyć jak księżna?


Pamiętasz? Byłaś mała i udawałaś, że jesteś księżniczką. Zapraszałaś misie na popołudniową herbatkę. Później czytałaś o pięknej historii młodej Diany Spencer, która wychodzi za mąż za księcia Karola, przyszłego króla Wielkiej Brytanii. Kluczowy w tej historii jest przymiotnik "młoda", który oznacza niedoświadczona, nawet naiwna, nie zdająca sobie sprawy z sytuacji, w którą została wplątana. Takie były pierwsze lata małżeńskiego pożycia księżnej Walii, Diany. 

Nie chciałabym być na jej miejscu. A Ty? Manipulacja tak młodą osobą nie jest trudna. Czytałam biografię Diany i w pewnym momencie sama zastanawiałam się, czy aby ona była w pełni władz umysłowych. Była, jak najbardziej. Tylko ta chora sytuacja, trójkąt, o którym na początku nie miała pojęcia, doprowadziła do jej załamania. Czy chciałabyś żyć jak Diana?
Jak księżna, która z racji swojej pozycji miała więcej przywilejów niż przeciętny człowiek?
Jak księżna, która znała koronowane głowy, przywódców świata?
Jak kobieta, która była zdradzana na oczach całej Wielkiej Brytanii, a potem nawet świata?
Jak kobieta, która dowiaduje się, że mąż nigdy jej nie kochał?
Wszak to książe Karol, podczas oficjalnego ogłoszenia zaręczyn, na pytanie o to czy kocha Dianę, odpowiedział:"Cokolwiek to znaczy(...)".
Warto przeczytać książkę Andrew Mortona. Nie jest to pozycja wychwalająca Dianę pod niebiosa. Momentami miałam wrażenie, że autor próbuje przedstawić księżną jako kobietę szaloną, rozchwianą emocjonalnie. Z pewnością były okresy w jej życiu, które były ciężkie i prowadziły do emocjonalnego wyczerpania, ale ona cały czas się podnosiła. Przede wszystkim dla dzieci.
Najważniejszą spuścizną Diany są właśnie dzieci, które starają się żyć tak jak nauczyła je matka. Zwyczajnie. Blisko ludzi.
Biografia Diany, autorstwa Andrew Mortona, pokazuje jaka siła drzemie w każdej kobiecie. Ile jedna kobieta może przynieść dobra.
Ile może przynieść ulgi cierpiącym ofiarom działań wojennych.  
Jak może zmienić skostniałą monarchię.
 I ile jest w stanie znieść w imię miłości.
 Polecam na długie styczniowe wieczory. 
Pozdrawiam, Kasia :)
 

2 komentarze:

  1. Widziałam tę książkę i chciałam ją kupić,teraz dzięki Tobie wiem,że warto.Widzę,że czytasz Davisa,uwielbiam go!!!Ja też mam kilka ciekawych książek,które dostałam po świętach,niedługo pokażę je na moim blogu.Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. W pewnym momencie musiałam ją na chwilę nawet porzucić, żeby to wszystko sobie poukładać. Dużo informacji, ale naprawdę warto spojrzeć na Dianę z innej perspektywy. Też mam taki stosik ( a właściwie cały stos) książek do przeczytania. Tylko z czasem gorzej. A Davisa czytam, bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że uda mi się w tym roku skończyć ;) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Dziękuję ślicznie za komentarz i zapraszam ponownie :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...