czwartek, 13 lutego 2014

Test pięciozłotówki


Witajcie.
Ostatnio usłyszałam tekst o pięciozłotówce.
1. Jeśli pierwsze dziecko połknie monetę, rodzice szybko jadą z nim do szpitala.
2. Przy drugim stwierdzają: poczekamy, wydali.
3. Przy trzecim: odda z kieszonkowego.


Faktycznie coś w tym jest. Chociaż w przypadku połknięcia pięciozłotówki pewnie pognałabym do szpitala. Niezależnie do tego, które z moich pociech, chciałoby być skarbonką.Jednak sens przytoczonego tekstu jest dla mnie jasny. Faktycznie przy Starszaku obawiałam się każdej nowej sytuacji, która według mojego mniemania była dla niego niebezpieczna. Teraz, przy Maluchu, wiem już, w których sytuacjach mogę wrzucić na luz, a w których muszę zachować maksymalną czujność. 
I tworzyć. Tak, radosna twórczość przy dzieciach może się objawiać na tysiąc sposobów. Nigdy nie miałam cierpliwości do prac ręcznych, a teraz zarabiam masę solną, tnę płatki z bibuły....itp.
Chłopcy potrzebują ciągłego ruchu. Latem to żaden problem. Rano wychodzimy z domu i wracamy jak mamy dość biegania.
A zimą wymyślam....

 


 
 
Poza tym, stwierdzam: im więcej dzieci, tym matka ma większe szanse na prace w wywiadzie. W końcu zawsze musi być krok do przodu przed dziećmi, tak aby przypadkiem nie musiała przechodzić testu  "pięciozłotówki". 

Pozdrawiam,
Kasia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję ślicznie za komentarz i zapraszam ponownie :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...