piątek, 31 stycznia 2014

Sentymentalna wyspa skarbów

Dobry wieczór.
Znowu pomyszkowałam na strychu. Zimno tam nieprzeciętnie. Wynosiłam dekoracje świąteczne i tak natknęłam się na nowe skarby. Znalazłam starą lampę. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co z nią zrobić. Na początek postawiłam ją w korytarzu. Celem przemyślenia. Mój M. przyszedł, spojrzał i stwierdził: no way! No cóż, ja też mam z nią pewien problem. Na razie nie ma dla niej nigdzie miejsca, bo jest za ciężka. Muszę zrobić jej lifting. Najprawdopodobniej ozdobi ogród. No chyba, że jeszcze coś wymyślę. 

Czasami zastanawiam się nad tym dlaczego na strychu ląduje tyle rzeczy? W moim domu rodzinnym strych był wyspą skarbów. Stały tam stare żelazka z duszą. Meble moich pradziadków. I ich notatniki, które cieszyły nasze oczy na zjazdach rodzinnych. Motto moich babć: "zostaw, to się może przydać" tak bardzo wbiło się w moją podświadomość, że sama pakuje rzeczy w kartony i wynoszę na strych. Bo mogą się jeszcze przydać ;) Podejrzewam, że większość tych kartonów otworzą dopiero moje dzieci. Nasze babcie przechowywały wszystko bo po wojnie niczego nie było. My chyba z sentymentu i świadomości, że za kilka lat ktoś może się cieszyć z naszych skarbów podobnie jak my teraz z babcinych serwisów i dziadkowych lamp :)
Dobranoc,
Kasia

czwartek, 30 stycznia 2014

Pierwsze postanowienie noworoczne

Hej. 
No więc tak. Postanowiłam nie dzielić czasu między dwa blogi. Czas to u mnie towar deficytowy. Dlatego tutaj będę zamieszczać także zmagania naszej rodzinki z codziennością. Wnętrzarsko i tak na razie się nie sprawdzam. Mam nadzieję, że po połączeniu blogów, będzie mnie troszkę więcej. I lepiej mnie poznacie. I nie tylko mnie :) Tym bardziej, że mój M. stwierdził, że jakoś tak mało się nim chwalę. I dostałam zgodę na upublicznienie wszystkich jego rozlicznych zalet :-) Tak więc zabieram się do pracy. Będzie się działo.

Po pierwsze:
Jak już wiecie jest nas czworo. Trzech facetów i ja.
Od razu uprzedzam pytania. Nie planowaliśmy parki (chłopca i dziewczynki). Nie planowaliśmy tylko chłopców.
Mamy ochotę na piątkę.
Na przykładzie aktorki Dominiki Figurskiej stwierdzamy co następuje - się da. W tych czasach i w tym "strasznym" kraju :) Mamy nadzieję, że się spełni. Trójeczka to minimum :)

Na razie jednak jesteśmy w kwadracie.



Pozdrawiam serdecznie,
Kasia :) 

p.s. Znów odwiedziłam strych babci ;)

środa, 29 stycznia 2014

Szukam ścieżki...

Cześć.
Święta, święta i po świętach.
Rozebraliśmy choinkę, schowaliśmy dekoracje. 
Teraz zastanawiam się co dalej. Jaki będzie ten rok? 
Nie planuje. Bo i po co? Plany swoje, a życie swoje. Tyle razy mnie zaskakiwało, że nie mam już siły planować.Zarysy są, ale konkretów nie ma. Nie będę udawać, że mi to do końca pasuje, ale czy to ważne? Nie jestem wolnym elektronem. Mam rodzinę, której podporządkowałam całe moje życie. Czy mi to przeszkadza? Nie. Były takie momenty, kiedy jeszcze się miotałam. Zastanawiałam czy mi to wyjdzie na dobre. Powoli układam siebie. Wiem czego chce, a na co absolutnie się nie godzę. Ustaliłam priorytety. Rodzina, dom, bezpieczeństwo.
Szukam też ścieżki dla siebie. Czegoś, co byłoby tylko moje. Chciałabym znaleźć swoją drogę, pasję, dla której poświęcę te okruszki czasu wolnego, który jeszcze mi pozostał. 
Szukam, troszkę po omacku, ale wierzę że się uda. 
Trzymajcie kciuki

Pozdrawiam,
Kasia

sobota, 18 stycznia 2014

Rodzinna pasja....

Cześć :)
Bardzo lubię zapach farby drukarskiej. A Wy? 
W naszej małej rodzince mamy wspólną pasję. 
Czytamy. Cały czas, namiętnie. Jesteśmy otoczeni książkami. Każde święta...to nowe nabytki pachnące farbą drukarską. Uwielbiamy relaks z książką. Chłopcy rosną z poczuciem, że książka to nie tylko dekoracja na regale. Książki wciąż na nowo pobudzają ich ciekawość i wyobraźnię. Sami też próbują czytać, a właściwie odtwarzać historie i tworzyć własne na podstawie obrazków z książki.  To mnie bardzo cieszy. A co czytamy?
Wszystko co nam wpadnie w ręce :)

 Zdarza się, że czytam kilka książek jednocześnie. Zazwyczaj jakąś powieść, poradnik i biografie. Na zmianę, w zależności od nastroju lub stopnia zmęczenia.
U mnie na tapecie są ostatnio dwa tomy Carlosa R. Zafóna.
Myślę o kupnie/pożyczeniu trzeciej części, ale najpierw uporam się do końca z tymi, które mam. Czasu mam przy moich Szkrabach mało, ale wieczorem można kilka kartek przewertować ( ostatnio te kilka kartek wystarczy aby ogarnął mnie błogi sen :))


A może polecicie ciekawą pozycję?
Pozdrawiam i mocno ściskam
Kasia :)

wtorek, 14 stycznia 2014

Metamorfoza lustra...

Hello...
Ten post miał się ukazać około świąt, ale oczywiście czas jak rzeka wciąż mi ucieka.
To tylko parę fotek, na których widać metamorfozę pewnego lustra.
To lustro wisiało w naszym korytarzu od X lat. Pamiętam je jeszcze z moich wakacji i odwiedzin u babci, więc z pewnością ma coś koło trzech dyszek.
Niestety ząb czasu nie oszczędza nikogo (najbardziej widzę to w okolicach moich oczu :).
Wracając do lustra, jego rama była kiedyś czarna. Niestety farba zaczęła schodzić i lustro nie wyglądało estetycznie. Nawet jak na styl vintage :) Przed świętami, stwierdziłam, że trzeba je odnowić. Wybór padł jak zwykle na złoto. W naszych brązach i beżach ten złoty na dodatkach sprawdza się świetnie (chociaż na początku się bałam, bo ja nawet złotej biżuterii nie lubię).
Przed


Po


Do zobaczenia wkrótce...
Kasia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...