środa, 31 lipca 2013

Korzystam z dzieciństwa...:)

Witam...:)
Uwielbiam tę chwilkę kiedy Maluch słodko drzemie przed popołudniowym szaleństem.
Starszak poszedł przećwiczyć babcię ( swoją prababcię !). Czytanie bajek, malowanie, śpiewanie, rozpieszczanie łakociami i bezmiar miłości - to dostają moje dzieci od babć i dziadków :)

A ja jestem mamą. Mam wpojone poczucie obowiązku za ich zdrowie, wychowanie...
A za szczęście? Staram się. Nie chcę za kilka lat płakać nad podobnym tekstem....

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.

Diane Loomans

Gdy tylko robię się za poważna, taka matkowata zamiast mamusiowata, czytam ten tekst i mi przechodzi :) A wtedy przytulam, ściskam, tańczę, maluję, lepię...korzystam z ich dzieciństwa, żeby bezkarnie się bawić ;)


W niedługim czasie pokażę co stworzyliśmy przez wczorajszy deszcz.

Czekamy jeszcze tylko na dostawę farb, bo brakło !
Na szczęście Tata jest na posterunku i obiecał, że dowiezie.
Buziak dla niego :)

Pa 




poniedziałek, 29 lipca 2013

Dzisiaj planujemy...nicnierobienie...

Tzn. nic poza to co zrobić musimy :)
No tak to niestety jest, że zupełne nic nierobienie w grę nie wchodzi.
Dzieci powietrzem żyć nie będą.
Chociaż Kubuś próbuje mnie przekonać, że się da :)
Obiad musi być - to podstawa :)
Ogarnąć dom też trzeba...
Szkoda, żebyśmy się o zabawki potykali.
Jednak nie będziemy szaleć.
Upał wykańcza.
Lista rzeczy do zrobienia musi poczekać.
Dzisiaj planujemy spokojnie przeżyć kolejne dzień tropików.
Chłopcy już są zmęczeni, więc nic nie robimy.
Zaopatrzeni w butelki z wodą, zastanawiamy się co zrobić na obiad. Może naleśniki z dżemem wiśniowym.
Oj mamy go dużo :)
Tu tylko kilku przedstawicieli, którzy tworzą dekorację mojego blatu roboczego :)

A jak chłopcy zasną...
to chyba sobie poigłuję :)


Mam jeszcze przynajmniej tydzień przymusowego urlopu...więc korzystam. A co :)

Pozdrawiam z gniazda, w którym dzisiaj nic dziać się nie będzie 



niedziela, 28 lipca 2013

Miętowo - cytrynowo czyli upalnie...

Cześć.
Upał daje nam się we znaki.
Wszystkim.
Połowa dnia, a chłopcy są już zmęczeni.
Ratujemy się jak możemy.
Na upał najlepsza jest woda.
Cytrynowo - miętowa.
Własnej roboty :)


Mhmmmm...pycha...:)
Trzymajcie się chłodno ;)
 Pa

czwartek, 25 lipca 2013

Skończone...i remont i baterie :)

Hello...:)
Malowanie pokoju nastolatki zakończone. Nie miałam w tym praktycznie żadnego udziału, ale mogę pochwalić, że wyszło przyjemnie. Dla zbuntowanej nastolatki takie połączenie kolorów jest ok. Teraz nadszedł dla niej czas układania wszystkich skarbów i dobierania nowych dekoracji. Najprawdopodobniej zdecyduje się na srebro, ale....to się jeszcze okaże :)

Podczas poszukiwań wpadłyśmy oczywiście Westwing i znalazłyśmy to


Lampy Kafti Design i pufy Emerald. Ciekawe i pasujące do wnętrza. Cena też ciekawa, więc trzeba będzie wyciągnąć świnkę-skarbonkę i zacząć zbierać. Przynajmniej jest już pomysł na prezent :)

Kilka intensywnych dni. Kursowanie między dwoma domami. Walka z wiśniami (tak, tak nazbierałam ich tyle, że mam prawie 30 słoiczków + 8 paczek w zamrażarce), codzienne obowiązki, powrót kataru u chłopców ....i wysiadłam.
Wczoraj miałam wieczór kulminacyjny czyli moje baterie sygnalizowały wyczerpanie. Na szczęście mój M. wie jak sobie z tym radzić. Okrycie kocykiem, przyłożenie głowy do poduszki, zdanie "wszystko będzie dobrze, śpij" i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Nic innego nie działa. Mogę biegać dwa tygodnie na zwiększonych obrotach, ale zwyczajnie padam i zasypiam :)

Teraz ruszam do boju.
Maluch właśnie wstał po przedpołudniowej drzemce :)
 Buziaki 

środa, 24 lipca 2013

Fiolet i zieleń i marzenia nastolatki...


Witajcie :)
Ten tydzień upływa nam pod znakiem remontowania (modernizacji ?!) pokoju mojej najmłodszej siostry.
Uwijamy się z naszymi zajęciami,a potem szybciutko jedziemy do mojego rodzinnego domu, w którym staramy się pomóc jak tylko możemy. 
Moja siostrzyczka zainspirowała się poniższym zdjęciem, a dokładniej połączeniem koloru zielonego z fioletowym. Kanapę ma niebieską więc teraz zostaje tylko dokupienie dekoracji w odpowiedniej kolorystyce. Poradźcie nam gdzie znaleźć dekoracje i akcesoria do pokoju nastolatki. M. chce żeby były w takiej o to kolorystyce. Część inspiracji znalazła tak jak to zdjęcie tutaj i tu. Jednak nadal szukamy. Tylko gdzie znaleźć dodatki w stylu pop art i modern, ale typowo do pokoju nastolatki?
 




Naturalnie IKEA też wchodzi w grę.



 Niestety najbliższy sklep jest troszkę daleko (ok. :) 170 km ), więc na razie skupiamy się na necie.

Macie jakieś typy? :)
Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi i inspiracje.
Buziaki 





wtorek, 23 lipca 2013

Dziś jest ten dzień...

Hej Kobietki :)
Dziś jest znów ten dzień.
Ten kiedy mam więcej zaplanowane niż mieć powinnam.
Czuję...ba...ja to wiem, że nie zdążę.
I pomimo obietnic, że w dni powszednie słodyczy się nie tykam, już zasada została złamana. Stres pokonany.
I musiałam Wam to napisać, bo komu jak nie Wam. A teraz lecę. Bo nie zdążę....;)
Pa :))))

niedziela, 21 lipca 2013

Przetworowo...urodzinowo...

Cześć!
Sobota już prawie za nami. Ja już żyję powoli niedzielnym rosołkiem. Sobota to taki dzień, kiedy mam dużo zaplanowane, ale na ogół połowę muszę przełożyć na później. Obowiązkowo sprzątamy. Tu nie ma zmiłuj. Na szczęście moi chłopcy wyrywają się do odkurzacza (na razie), więc jest sprzątanie, jest impreza :) Zastanawialiśmy się dzisiaj, czy ściągnąć dekoracje z imprezy urodzinowej Kubusia. Stanęło na pozostawieniu balonów jeszcze przez kilka dni :)

Czasami patrzę na moje dzieci i nie mogę nadziwić jak ten czas szybko leci. Mój mały Synek skończył trzy lata. Hmm, a ja wciąż mam przed oczami tę maleńką Kruszynkę, którą przyniosła mi położna :)


Dziś już tydzień po urodzinach, a ja znów powspominałam. No cóż, przy drylowaniu wiśni miałam  czas na rozmyślanie.
No właśnie. Ten tydzień minął mi pod znakiem zrywania, mrożenia, gotowania i wekowania. Tym razem na tapecie były wiśnie. To kolejne zapasy po truskawkach :)
Część zamroziłam - ciasta i desery z mrożonymi owocami to zimowe bomby witaminowe :)
Resztę przerobiłam na dżemy. Wyszło 10 słoików. Na razie :)








 A teraz zmykam spać....
Miłych snów

niedziela, 14 lipca 2013

Złoto i biel...

Witam Was serdecznie :)
Obiecałam wnętrzarski  post i jest. 
Moja najmłodsza siostra przybyła mi z odsieczą i cały ostatni tydzień spędziła u nas. To duże odciążenie, szczególnie po dwóch tygodniach choroby. Podziękowania to za mało, żeby odwdzięczyć się za pomoc przy chłopakach. Dzięki temu, że cała ich uwaga skupiona była na cioci ja mogłam poszaleć ze sprzątaniem, praniem, prasowaniem, myciem okien, koszeniem trawnika itp. :)
I w końcu zajęłam się krzesłami ogrodowymi. 


Krzesła wynalazłam oczywiście na strychu. Do kompletu zniosłam jeszcze stary taboret. Wyczulona na takie skarby, w pomieszczeniu gospodarczym moje czujne oko wynalazło jeszcze jeden taboret. 
Pstryknę więcej zdjęć jak już wszystko zostanie odmalowane i "stosownie" ozdobione :)

Pod pędzel (a właściwie w tym przypadku spray) dostała się także moja pierwsza ramka na zdjęcia i osłonka na doniczkę.

 

Kolory nijak nie pasowały do naszych brązów, beży i bieli :)
 Złota farba do dekoracji na Boże Narodzenie w końcu znalazła swoje letnie przeznaczenie :)




 Zestaw mebli ogrodowych mimo, że jeszcze nie dokończony już wczoraj miał swoją premierę. 
W komplecie z poduszkami okazał się strzałem w dziesiątkę :)
Nasz Starszak skończył wczoraj trzy latka, a więc świętowaliśmy cały dzień :)
Dzisiaj odpoczywamy :)
 Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli

wtorek, 9 lipca 2013

Małymi kroczkami do zdrowia...i drugi blog :)

Witam Was w ten słoneczny dzień.
Znów wykorzystuję drzemkę Malucha, żeby tu u Was pomyszkować :)
Tak, wiem miało być wnętrzarsko. Będzie, obiecuję. Ale jeszcze nie teraz. Na razie mogę się pochwalić, żeby pokonaliśmy kryzys i powoli odzyskujemy zdrowie. HAPPY :)

Jednak tak ponad dwutygodniowa walka z infekcją zainspirowała mnie do stworzenia nowego bloga, na którym będę zapisywała swoją codzienność w walce o zdrowie moich Szkrabów. To chyba następny sposób na rozciągnięcie doby :)
Jeżeli jesteście ciekawe jak sobie radzimy to zapraszam na 

A tu pochwalę się moim bluszczem, który dostałam od kochanej cioci Jadzi. Cioteczka na moje zachwycone tym kwiatem spojrzenie zareagowała tekstem: trzymaj, ja wyhoduję sobie nowy. 
Buziale dla Cioci :) 

Zdjęcie troszkę kiepskiej jakości, ale będę Was męczyć jego zdjęciami, bo codziennie jest większy :)
W moim panieńskim pokoju miałam kilka odmian, które uwielbiałam.
Niestety studia, a potem przeprowadzka sprawiły, że zapomniałam o bluszczach. Teraz na nowo je odkrywam.
Podobnie jak zioła i paprocie. Tymi ostatnimi muszę się obsadzić z powodu wilgotności powietrza, która u nas powinna być dość duża :)

Pozdrawiam Was serdecznie.
Buziaki




piątek, 5 lipca 2013

Używacie orzechów piorących?

Dopadła nas choroba. Chłopcy walczą z kaszlem i katarem. Nie jest ciekawie. Widmo szpitala jest realne, chociaż na razie został odroczone. Jesteśmy rodziną alergików więc musimy sobie  z tym radzić. To niełatwe, zwłaszcza w starym domu, którego podłogi położone są na betonowej wylewce z lat 70-tych. Podłoga zresztą też z tych lat. Czekają nas generalne remonty, ale na razie...musimy uzbroić się w cierpliwość. Ciułanie na taki remont troszkę potrwa. Na razie staramy się stworzyć warunki, które pomogą chłopcom borykać się z każdą inwazją kurzu i pyłków. Mamy doświadczenie, które wynieśliśmy oboje z domów rodzinnych. Dziękujemy naszym Rodzicom.

A teraz z innej półki: Używacie orzechów piorących


Jeśli tak, to podzielcie się opiniami.

Chciałabym używać jak najmniej chemicznych środków w otoczeniu dzieci. Soda i ocet to już u nas podstawa. Teraz zastanawiam się nad orzechami. Pralka chodzi u nas min. 3 razy w tygodniu, a do trudnych plam używałam szarego mydła. Wypróbowałam też spray na plamy. Owszem spiera większość, ale rozpuszczalnik w składzie mnie przeraża.

Dziękuję za opinie i podpowiedzi. 
Obiecuję, że następnym razem będzie bardziej wnętrzarsko :)
Na razie nie mam do tego głowy.

Pozdrawiam Was z "zakichanego" Gniazda" ;)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...